piątek, 26 kwietnia 2013

Tom Hiddleston

Podczas jednej z przerw między męczącym rysowaniem wiktoriańskich kamieniczek i surdutów nabazgrałam na szybko to co akurat miałam jako tapetę na pulpicie, a że był to Tom jako Henryk V rysowało mi się go bardzo przyjemnie... i tak trochę ponaciągałam kolejne przerwy, bo przecież Tom ma tyle ładnych zdjęć (właściwie wszystkie), więc jak tu się oderwać od rysowania go?
    W końcu powstało kilka szkiców/rysunków. Niestety nie miałam na nie za dużo czasu, więc niektóre są lepsze, a niektóre gorsze.
--------------------
Between drawing victorian houses and clothes, I drew something which was on my desktop. It was Tom as Henry V... and because he looks very handsome in this photo (and in every photo), I drew few sketches. Unfortunately I hadn't got much time so some are better, some are worse.

I'm sorry for all mistakes. My English isn't good.
(it's not my gif - I take it from this tumblr)


Red Tom (I don't know why, but he looks here like Tony Stark )

Pixel Green Tom

Blue Tom

Golden Tom




And Golden Tom, again :)

Wracam do tuszu, piórka i detekywa. / I'm back to ink, pen and detective.


wtorek, 9 kwietnia 2013

Thistles & Weeds

Rzadko mi się zdarza żebym rysowała ilustracje zainspirowana piosenką. Tak się skałda, że to jest chyba pierwsza...zaczęta sto lat temu i rysowana po kilka łodyżek i listków co jakiś czas :P




P.S.
A tak w ogóle to jak tak patrze na moje statystyki to się zastanawiam czy nie powinnam pisać też po angielsku... szkoda, że nie umiem :P

piątek, 29 marca 2013

Something old, something new...

Something borrowed oraz something blue na razie nie ma.
Stare, urodzinowe zwierzaki.



Nowe, świeżutkie, jeszcze pachnące piekarnią dyplomowe fragmenciki fragmentów.


...i taka mała animowana zajawka (nauczyłam się robić gify! należy mi się oskar za animację!)


poniedziałek, 4 marca 2013

A Calendar of Tales

Jak powszechnie wiadomo Neil Gaiman jest niesamowitym człowiekiem (co udowodnił reblogując na tumblerze i tweetując linka do mojego bloga, czym przyczynił się do zatrważającego wzrostu liczby wejść, zwłaszcza ludzi z USA), co potwierdza jego kolejna akcja (nie wiem jak to inaczej nazwać), w którą wciąga swoich czytelników...

Neil postanowił stworzyć Kalendarz Opowieści... pytał na tweeterze ludzi o ich skojarzenia z miesiącami, potem wybrał po jednej najciekawszej odpowiedzi i inspirując się tym, napisał dwanaście opowiadań. Gotowe historie udostępnił w internecie i... i tu się zaczyna moja działka :)
... i pozwolił każdemu chętnemu zilustrować te opowiadania. Oczywiście wybierze po jednej najlepszej pracy na miesiąc, prace te znajdą się w kalendarzu, z którego dochód jest przeznaczony na cele charytatywne.

To tak w skrócie. Generalnie polecam zajrzeć na stronkę akcji, pooglądać filmiki i przede wszystkim poczytać opowiadania. Niektóre są bardzo dobre, inne trochę mniej... a szkoda bo niektóre pomysły mają potencjał. Zresztą... nawet kiepskie opowiadanie Gaimana jest dobre :P




Wbrew pozorom nie jest to ilustracja na grudzień, albo styczeń, a na lipiec :)



A tu ilustracja na październik o pewnej ilustratorce i dżinie.


Na razie moich prac nie ma w galerii, czekają aż sprawdzą je administratorzy i zaakceptują.
Jak dobrze pójdzie to zrobię jeszcze trzecią, na styczeń... styczeń jest trochę lovecraftowy :P

EDIT
Administratorzy dodali moje prace. Tu jest lipiec a tutaj październik.

czwartek, 31 stycznia 2013

Cena

Tak się złożyło, że tegoroczny temat w pracowni grafiki książki był na tyle szeroki, że dało się tam wepchnąć prawie wszystko. Ja postanowiłam skupić się na czymś, co od wakacji (och jak mogłam tak późno sięgnąć po te książki! A tyle razy mijałam je w bibliotece...) mnie fascynuje, czyli na opowiadaniach Neila Gaimana. Po dłuższym zastanawianiu się i wybieraniu pomiędzy Ceną a Nie pytaj diabła wygrało (jak można się domyślić patrząc na tytuł wpisu) opowiadanie Cena.

(Z góry przepraszam za jakość zdjęć, ale były robione miniaturowym aparacikiem w pracowni, bo dopiero jakieś dwie godziny przed egzaminem opuściłam introligatornię z nie do końca wyschniętymi książkami. A po egzaminie trzeba było zostawić oba egzemplarze)

kilka ilustracji bez tekstu

gotowe książki (twarda oprawa z czarnym materiałem i obwoluta)

Po feriach mam ambitny plan wydrukować jeszcze ze dwa egzemplarze, zszyć, skleić i mieć swoje. Może jeden zrobię po angielsku? Jak wpadnę przypadkiem na Neila to mu pokażę :P

czwartek, 17 stycznia 2013

Nie ma nic bardziej brytyjskiego niż herbata

Na projektowaniu dla marketingu mogliśmy wybrać sobie produkt, którego kampanię reklamową zaprojektujemy. Wybrałam się więc do tesco i przeszłam wzdłuż i wszerz dwa działy, które w moim przypadku wchodziły w rachubę czyli słodycze i herbaty. No i tak sobie chodziłam, aż trafiłam na  herbatkę, w ślicznych opakowaniach z brytyjskimi obrazami. Potem się okazało, że to naprawdę dobra herbata (zielona jaśminowa i cynamonowa są boskie!). No więc zrobiłam sobie taką kampanię...

Jak wiadomo na szalonej herbatce, lały się hektolitry tego cudownego napoju



również Sherlock z Watsonem czasami siadali przy kominku i odpoczywali przy filiżance...


a cóż takiego popijał Q ze swojego kubeczka?


P.S. Jeśli wrzucam pokończone projekty ze szkoły to znaczy, że sesja is coming!